piątek, 5 lutego 2010

Jak się coś zmienia...


Długo się nie odzywałem, bo roboty było dużo i nie było kiedy, jak, kłody pod nogi i piasek w oczy... Grunt że udało się odpalić sieć internetową na przewodach w gniazdach komputerowych, które (nie bez kłopotu) zamontowałem. Z dumą muszę przyznać, że wszystko działa. Najciekawszym doświadczeniem jakie przyniosła mi ta robota to fakt, że do obsługi internetu w 8 żyłowej skrętce potrzeba tylko 4 kabli :-) i że amerykańskie patenty na zaciskanie kabli są do dupy przy konfrontacji ze starymi polskimi sposobami.Na listę sukcesów mogę też wpisać rewitalizację akwarium które ustawiliśmy na kostce styropianowej. Prezentuje się super (jak widać na zdjęciu). Rybki też są zachwycone!Do sukcesu mogę również zaliczyć montaż drzwi. Montażysta się spisał i podratował nieco wizerunek firmy która mi te drzwi sprzedawała. Firma nie wystawiła jeszcze faktury, więc z opisem jej dokonań wstrzymam się do czasu jej otrzymania. W tedy też pokażę zdjęcia obrobionych drzwi i opowiem jak to drzwi się na umowę w jednej firmie we Wrocławiu kupuje...

piątek, 15 stycznia 2010

Jak UHT Gerda drzwi montowała

Zakup i montaż drzwi wejściowych okazał się jednym z najsprawniej przeprowadzonych etapów remontu. Być może dlatego, że dokładnie wiedzieliśmy co chcemy :-). Po kilku tygodniowych poszukiwaniach, chodzeniu po różnych biurach i salonach w których były oferty tzw. wiązane na "nie wiadomo co" (i cena była też nie wiadomo jaka), udało mi się trafić na Robotniczą 1 A we Wrocławiu. Tam, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, Pani pokazała mi dokładnie takie drzwi jak chciałem, z całym wyposażeniem i montażem na gotowo, w cenie do przyjęcia. Od momentu zamówienia do zamontowania drzwi minęło 7 dni (a tak naprawdę to firma była gotowa już następnego dnia, ale mi termin nie pasował). Przyjechało dwóch miłych Panów, wywalili stare drzwi, wstawili nową ościeżnicę, zrobili dyblowanie, pianowanie, obróbkę tynkarską (bardzo ładną), założyli drzwi, posprzątali i poszli. Drzwi wyglądają ładnie, dobrze się zamykają. Jestem bardzo zadowolony. Na minus mogę odnotować jedynie fakt, że firma nie zabrała starych drzwi i ościeżnicy.
Na ostatnim zdjęciu widać jak wyszedł nam kredens. Ciekawy efekt, prawda??

wtorek, 12 stycznia 2010

Jak East Wood deskę kładło ...


Tak oto udało się dotrzeć do końca. Powyżej są zdjęcia podłogi drewnianej jesionowej w trzech pokojach świeżo po założeniu listew. Podłoga jeszcze nie jest umyta, między listwę a podłoge będę dawał kit do parkietów a miedzy listwę a ścianę akryl.
Generalnie odczucia mam bardzo dobre. Deska fajnie wygląda i jest przyjemna w dotyku. East Wood położyło deskę na przygotowaną przeze mnie podłogę (którą trochę pokrzywiłem) którą uprzednio poprawili. Listwę kładli na dość krzywe ściany (też moje dzieło). Na koniec zrobili mi pielęgnację. Generalnie szybko i na temat. Cena też była OK.
Zdjęcia były robione w nocy przy lampie błyskowej i halogenie dlatego się tak mieni. Przy dziennym świetle jest mniej pstrokata.
Zapraszam do ankiety

wtorek, 5 stycznia 2010

Podłoga drewniana + stolarz na pokładzie


Jak się uda...?? Zobaczymy w następnym poście. Teraz podłoga prawie skończona a stolarz-szwagier (jak zwykle nie zastąpiony) odwalił kawał dobrej roboty. Jak wszystko poskładam do kupy to zrobię zdjęcia i opiszę wrażenia.
Wszystkim czytelnikom składam spóźnione, ale serdeczne życzenia bożonarodzeniowe oraz trochę mniej spóźnione i niemniej serdeczne życzenia noworoczne:
ZASŁUŻONYCH SUKCESÓW I KONSTRUKTYWNYCH PORAŻEK :-)

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Jak kafle na ścianie układali...

Wyglądało, że super nie będzie, ale że raczej robota będzie do przyjęcia. I faktycznie! Panowie glazurnicy, kafelkarze, płytkarze, czy jak ich tam zwą, podłogę położyli całkiem ładnie. Po dwóch dniach roboty kafle na podłodze i ścianie w kuchni leżały. Po kolejnych dwóch dniach schnięcia Panowie powrócili, kłaść fugi. Po położeniu, okazało się że kolor fugi na ścianie nie jest beżowy a brunatny. Ale cóż, podobno jak wyschnie to się rozjaśni (docelowo miał być beż). Schło 4 doby i dupa blada. Fuga czerwona jak była tak została, na domiar złego pokryła się białymi wykwitami i "strupami" - jakby ktoś ją wyhaftował (jeżeli rozumiecie co mam na myśli). Po zgłoszeniu reklamacji Panowie pojawili się na miejscu z klinami drewnianymi i blachami do drapania. Po kilku podejściach, porysowanych kaflach, słowach na k... i ch... itp. Panowie spasowali. Krew jasna i szlag nagły nas trafił! Panowie co prawda pieniądze za robienie ściany i zmarnowaną fugę oddali, ale my zostaliśmy ze spapranymi kaflami i syfiastą fuga na ścianie.
A oto co z tym zrobiliśmy:

  1. Wydrapaliśmy to co się dało wydrapać ze starej fugi.
  2. Położyliśmy nową fugę.
  3. Przebarwienia pokryliśmy preparatem Fugaremix zabarwionym na beż.
Wyszło tak jak widać na ostatnim zdjęciu. Nie najgorzej, ale z bliska widać "strupy"... Oprócz ekscesów z kaflami udało się poskładać kredens i pozostałe elementy kuchni do kupy. Dziś zaczynamy roboty parkieciarskie.