poniedziałek, 7 maja 2012

Uchwyt samochodowy Motorola prawie jak firmowy :-)


Jakiś tydzień temu świat znowu zaczaił się na mnie za rogiem i w najmniej oczekiwanej chwili, w sposób całkowicie niespodziewany zaskoczył mnie absolutnie znienacka :-) Zaskoczenie było ogromne... prawie paraliżujące, ale udało mi się podjąć skuteczne działania których implikacją było zbudowanie sobie uchwytu samochodowego do Motoroli Defy, który działa jak oryginalny.... tzn. automatycznie przełącza się w tryb samochodowy (Cardock) po umieszczeniu w nim telefonu.

Jeżeli kogoś interesuje jak przerobić zwykły uchwyt samochodowy (kupiony na Allegro za 20 zł) na uchwyt działający jak oryginalny MOTOROLA DEFY CAR DOCK to zapraszam do lektury...

sobota, 21 kwietnia 2012

Dworzec Główny we Wrocławiu - czas na zmiany...


Byłem na Dworcu we Wrocławiu ... tak. Jak tam sprawy idą to każdy widzi, to znaczy, kolej jaka jest każdy widzi i zasadniczo nic tu do komentowania. Żeby nie było, że jakiś stronniczy jestem, to niech za mój komentarz posłuży ten krótki filmik z Dworca Głównego we Wrocławiu :-) 

Remont Dworca Głównego we Wrocławiu AD.2012.


A zaskoczyła mnie inna sytuacja która miała miejsce na dworcu. Otóż po raz pierwszy w życiu, zobaczyłem punktualnie odjeżdżający (punktualnie!!! co do sekundy) pociąg PKP do Wałbrzycha. Mało tego, że skład odjechał punktualnie, to pociąg był względnie czysty, konduktorzy mieli względnie miłą aparycję a peron nie był paskudnie odrażający i zapchany dziwnymi jegomościami co to niby na coś czekają, ale sami nie wiedzą na co....
SZOK!! proszę Szanownych Państwa. SZOK!!!
Prawie jak w Berlinie :-)
("prawie" jak wiadomo robi wielką różnicę)

Żeby upamiętnić to wydarzenie nakręciłem sobie z tego wydarzenia pamiątkowy filmik:

A jaka z tego konkluzja???

A konkluzja z tego taka, że nigdy nie jest tak źle, jak na pierwszy rzut oka wygląda. 
... i tego będę się trzymał.

piątek, 6 kwietnia 2012

Wesołego Alleluja !!!

Zdrowych, spokojnych, radosnych i rodzinnych świat Wielkiej Nocy!
Pisanek radosnych, baranka chlebowego, kwiecia świeżego i dyngusa mokrego :-)

czwartek, 15 marca 2012

To jest mój syn umiłowany...

Nadszedł dzień początku nowego i końca starego. Oto jest mój syn umiłowany w którym mam upodobanie :-) Szanowni Państwo, drodzy goście, mili zgromadzeni, wszyscy krewni i znajomi królika... Niniejszym przedstawiam i prezentuję foto mierzącego w chwili narodzin 60 cm i ważącego 3,69 kg mojego syna Olgierda Stanisława. 
Młoda latorośl narodziła się o godzinie 18:10 w dniu 28 lutego 2012 w Samodzielnym Szpitalu Klinicznym nr 1 przy ul. Tytusa Chałubińskiego we Wrocławiu. 
 

sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia wszystkim czytelnikom, sympatykom, krewnym i znajomym królika i każdemu z osobna składam serdeczne życzenia: zdrowych spokojnych i radosnych świąt! Żeby nigdy nie ogarniało nas znużenie, żebyśmy zawsze byli pełni pasji do działania, żeby plusy ujemne nigdy nie przysłoniły nam plusów dodatnich. Żeby nigdy nie zabrakło nam chęci, wiary i siły do zmieniania i zostawiania świata trochę lepszym niż go zastaliśmy :-)

niedziela, 4 grudnia 2011

Najlepsza pizza we Wrocławiu w kategorii lux!

Dzisiaj odwiedziwszy (w zacnym gronie) pizzerię Ti Amo (co po włosku oznacza: Kocham Cię :-) przekonałem się, że pizza to nie zawsze musi być tłusty fast food zrobiony na szybko po najniższych kosztach. W Ti Amo okazało się coś, co do tej pory wprawia mnie w duże zakłopotanie... 
Do tej pory we Wrocławiu najbardziej ceniłem sobie pizze domowej produkcji - ale jak wiadomo, ta jest całkowicie poza wszelką konkurencją. Dlatego o jej produkcji nie będę się rozpisywał.
Najlepiej w kategorii "pizza publiczna" spisywał się do tej pory lokal Pizza Brawo z którego zawsze miałem pozytywne wrażenia, co zazwyczaj wyrażałem w głoszonych opiniach. Pizza Brawo do typowy "szybki posiłek" (celowo nie piszę "fast food", bo po kontakcie z flagowym FAST FOODem typu Burger King, jest to dla mnie określenie conajmniej pejoratywne). Bravo to dość ciekawe wnetrze, niska cena - można przyjść, najeść się, chwilę pogadać i wyjść. Lokal nie jest przystosowany do rodzinnych wyjść, organizowania nasiadówek towarzyskich, o imprezach zamkniętych już niewspominając :-) Jednym słowem - jak chcesz coś szybko i tanio zjeść w okolicach pl. Grunwaldzkiego to Pizza Bravo nie będzie złym wyborem :-)
Ale, ale... miałem pisać o tym co teraz, bo co było a nie jest, nie pisze się w rejestr :-) Tak więc niniejszym ogłaszam, że na mojej krótkiej liście na czoło wysunęła się właśnie pizzeria Ti Amo.
A dlaczego właśnie Ti Amo?
Ano dlatego, że po zjedzeniu tam pizzy i spaghetti bolognese czułem się nie tylko usatysfakcjonowany smakiem i sposobem podania, ale miałem też nieznane mi wcześniej (po tego typu posiłkach) uczucie lekkości - bez poczucia, że chyba przesadziłem z ilością, i takiego.... jakby to określić... "oczy by chciały, ale brzuch nie może" :-). Najadłem się, byłem rześki po posiłku i naładowany pozytywną energią (choć to też pewnie zasługa dobrego towarzystwa).
Super... ktoś powie... I co w tym nadzwyczajnego?? Niby nic: spaghetti na wołowince, świeże pomidory, z serem i przyprawami, porcja w sam raz dla moich 112 kg ;-) Ponadto w menu mają fajne sałatki: szczególnie podpasowała mi sałatka grecka i sałatka z kurczakiem. Pizza też niczego sobie, do wyboru: na grubym lub na cienkim spodzie, w dwóch rozmiarach standardowych 28 i 40 cm - można się najeść. Duży wybór składników. Niby standard...






I co w tym takiego niezwykłego? .... I to własnie zostawiłem na koniec :-)
Absolutnie rewelacyjne, niepowtarzalne i niepodrabiane ciasto razowe! Absolutny HIT. To jemu pizza zawdzięcza delikatny smak. Ciasto nie dominuje smakowo nad składnikami i farszem, pozostając tłem dla całej kompozycji smakowej. Pizza jest przygotowana w sposób "lekki",  bez zlewania wszystkiego tłuszczem i oliwą. Produkty na pizzy są świeże, ładne i robią wizualnie rewelacyjne wrażenie. Kulinarnie 5+. Przy takim jedzeniu można zorganizować nawet duże i długie przyjęcie nie ryzykując, że goście nabawią się niestrawności :-) Całe menu można zobaczyć tutaj.
Sam lokal przy Jaracza 59/59A we Wrocław (tel. 71 798 11 77) jest dwupiętrowy, fajnie urządzony. Ma miękkie siedziska i duże wygodne, stabilne stoły. Do dyspozycji gości jest toaleta :-) Jedyny minus to sztuczne kwiaty na stole... Obiekt nadaje się do rodzinnych wyjść, imprez firmowych i imprez zamkniętych.


Ze swojej strony serdecznie polecam.

P.S. Jedzenie można zamówić z dostawą. Warunki dostawy zaskakują pozytywnie :-)



LOKALIZACJA:

czwartek, 4 sierpnia 2011

Rejs po Mazurach 2011

Udało się popłynąć na Mazury. Pierwszy rejs w życiu na zamkniętym akwenie... po 18 latach rejsów morskich i zatokowych pierwszy raz popłynąłem jachtem kabinowym na rejs po jeziorach mazurskich. Biały Szkwał, wichry i mgły, fale jak domy, gromy z jasnego nieba - wszystko to zbliżało się do mnie niczym niszczycielki powiew mazurskiej trąby powietrznej schodzącej po wierzchołkach drzew.... SZOK!!!
...i jeszcze armator, uprzedzający o konieczności posiadania minimalnych kwalifikacji, instrukcje działania systemu ostrzegania przed mazurskimi tornadami oraz wszechobecne informacje o zagrożeniu, jakim jest woda (z która na ma żartów), napawały mnie PRAWIE paraliżującym lękiem (całe szczęście PRAWIE robi wielką różnice :-).  
Pierwsze chwile na wodzie - naprawdę zapierało dech...
KONIEC SARKAZMÓW ;-)
Mazury okazały się być całkiem przyjaznym miejscem do rekreacji i wypoczynku. Co prawda jest tam, być może większa ilość miłośników mocnych wrażeń i kwaśnych jabłek, niż to zazwyczaj bywa w innych miejscach Polski, ale przeciwstawiając się ich poczynaniom "siłom i godnościom osobistom" można wyjść ze spotkania z takimi osobnikami cało, a nawet mieć ciekawą "morską opowieść" na gawędziarskie wieczory. Ale po kolei...
Wnętrze S/Y Frida
Na Mazury (konkretnie do Centrum AZS-Wilkasy dojechaliśmy cało i zdrowo za pomocą samochodu fiat Punt :-) - i to był dobry pomysł, bo auto zagwarantowało nam nie tylko w miarę komfortową podróż, ale też umożliwiło wykonanie kompletnej aprowizacji w Kauflandzie w pobliskim Giżycku, bez nadwyrężania naszych sił. Co do zakupów to przewidzieliśmy standardowo 6 posiłki: śniadanie, II śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację. Nasze menu opierało się na rożnych wersjach płatków śniadaniowych z mlekiem na śniadania + kanapki, kawie i "słodkich chwilach" lub owocach na II śniadanie, "słoikach" i potrawach w puszkach na obiady (choć raz udało nam się zrobić świeżą rybę), słodyczach i herbacie na podwieczorek oraz kanapkach i sałatkach rożnej maści na kolację.
Mikołajki
Tu miało miejsce moje niewielkie zaskoczenie, bowiem na rejsie mazurskim panują podobne prawidła w kwestiach żywieniowych jak na obozach i rejsach morskich tzn. ilość i wielkość konsumowanych posiłków jest odwrotnie proporcjonalna do czasu jaki pozostał do końca imprezy.
Po wykonaniu aprowizacji i zasztauowaniu się na pokład S/Y Frida (Tango 780 Sport) sobotę zakończyliśmy tradycyjnym szkoleniem z obsługi żagli i urządzeń pokładowych, zasad BHP i wieczorkiem tzw. zapoznawczym :-)